Proza kobieca, proszę bardzo!
O kobiecie, napisane przez kobietę, bardzo bliskie życia.Współczesne, prawdziwe,
erotyczne. Towszystko da się powiedzieć o debiutanckiej powieści Beaty Kozłowskiej wydanej przezwarszawską oficynę Jirafa Roja. Pisarka jest z Wybrzeża, akcja toczy się w Trójmieście i okolicach, co może być dodatkowo atrakcyjne dla czytelników. Tym, co książkę wyróżnia szczególnie, nie są jednak lokalne koloryty Pruszcza czy Gdańska,lecz uczciwie i oryginalnie potraktowane dwa najważniejsze tematy literatury, miłość i śmierć.Tu pokazane jako uzupełniające się połówkijednej całości.
Bohaterka, nazywana przez przyjaciół Kazamiko, jest młodą, ale nie bardzo młodą, kobietą w związku z ostro pijącym i mocno poranionym przez życie Kreską. Kocha go, pożąda, uwielbia seks z nim. Jest jednak ta druga, rywalka: „Mimo wszystko starała się niewalczyć z wódką. Czuła się na to za słaba, mała.
Wydawało jej się, że w konfrontacji z nią po prostu nie wygra. Bała się, że Kreska pożąda jej bardziej.
Z nią było mu dobrze, wygodnie, ale to wódka była mu niezbędna.Wiedziała, że z butelkąjest częściej niźli z nią. Do niej często przyjeżdżał zmęczony tym, co robił z wódką, a raczej tym, co ona wyczyniała
z nim. To przez nią czasem nie dawał rady skończyć zaczętego seksu... Ich trójkąt zaczął ją irytować
i męczyć. Była realistką. Wiedziała,że z nią nie ma szans. Nie dawała już jednak rady... Zaczęła o niej mówić źle (...) Kochała go i zaplątała się w sieci tego uczucia”.
Mimo to walczy o mężczyznę, także z nim samym, próbuje wszelkimi sposobami przyciągnąć do siebie, nie tracąc równocześnie osobistej niezależności i poczucia godności. Duża część tych zmagań toczy się włóżku
lub w okolicach okołołóżkowych i właśnie opisy seksu są najmocniejszą stroną „Na krawędzi marzeń”.
Mówienie o erotyce jest w języku polskim niezwykle trudne, oznacza poruszanie się pomiędzy wulgarnością,
podręcznikowym słownikiem anatomii i fizjologii a komizmem. BeacieKozłowskiej udaje się ominąć te
rafy– tworzy szczerą i zmysłową prozę erotyczną bez wpadania w pornografię. Brawo!
Drugim wątkiem powieści jest historia umierania matki bohaterki na chorobę Alzheimera. Tu również,jak w przypadku scen erotycznych, autorka stawia na pełny realizm– degradacja psychiki i ciała starszej kobiety
oraz rozpad jej więzi ze światem opisane są bez cenzury i zakłamywania rzeczywistości,
jednak niemożliwe jest postawienie zarzutu zaspokajania niskich instynktów czytelnika. To integralna część powieściowego świata – młodsza kobieta chłonie i pożerażycie,upaja się nim, starsza nieuchronnie to życie traci. To sprawy znane każdemu, ale przez większość ludzi pracowicie wypierane.
Dlatego ta powieść może nie przypaść do gustu czytelniczkom magazynów kobiecych, które niby udzielają
dobrych rad, ale raczej nie w dziedzinach tak fundamentalnych, jak starość, choroba i śmierć.
Kozłowska tych kwestii nie zakrywa i nie zakłamuje.
Ważną warstwą „Na krawędzi marzeń” jest sfera języka,wyobrażeń i filozofii bohaterki, odwołująca się do polskiej odmiany kultury punkowej. Zarówno autorka, jak i jej powieściowe odbicie są osobami, które muzykę punk, punkowy etos i obraz świata noszą głęboko w sobie.Tekst pełen jest jawnych cytatów z mniej lub bardziej znanych polskich zespołów zwłaszcza
z lat 80. i 90., ale przede wszystkim postawy i sposób myślenia Kazamiko i jej otoczenia
są przesiąknięte duchem niezależności i autonomii jednostki oraz punkowej wspólnoty łączącej bohaterów. Dostajemy więc powieść egzystencjalno-erotyczno-popkulturową. Wartą uwagi.