Na początku należałoby wspomnieć, że pomimo znajomości, która łączy mnie z autorką „Zera”, muszę poczuć się jak osoba niekojarząca nikogo z imienia i nazwiska w żadnym z zaprezentowanych w tym tomiku kontaktów interpersonalnych. Wskaźnik mojej orientacji w tych kwestiach, dla dobra recenzji, musi utrzymywać się na poziomie zerowym.
Już w pierwszym wierszu, pt. „0”, dowiadujemy się, że związek międzyludzki przypomina wszechświat kojarzony z jednej strony z nieograniczonymi możliwościami, elementem poszukiwań, a z drugiej – z ładem i obrazem kosmosu wyrażonym za pośrednictwem liczb. Te dwie skrajności związane z pojęciem wszechświata - związku dwóch osób sprawiają, że głównym tematem „Zera” staje się relacja pomiędzy kobietą a mężczyzną.
Bohaterką liryczną utworów jest kobieta, która zwraca się do lirycznego „ty” – mężczyzny. Zwroty te najczęściej przyjmują formę udramatyzowanych dialogów.
Sytuacja liryczna opiera się na ukazaniu kondycji kobiety słabej, bojaźliwej, która poszukuje czułości za wszelką cenę. Często padają zwroty typu: „mój drogi”, „kochanie”. Bohaterka wierszy opowiada również o niespełnieniu i nieobecności swojego kochanka – „jestem coraz słabsza bo ciebie nie ma”, „tylko mnie przytul!”. Erotyka w utworach ma dość subtelny wymiar, nieraz jednak zawiera w sobie elementy humoru i to nie do końca zamierzonego.
Język miłości to z kolei zaskakujące połączenie stylu kolokwialnego, obficie czerpiącego z potocznej frazeologii, z terminologią psychologiczną, która zdążyła zadomowić się we współczesnej poezji, oraz, co wydaje się oryginalnym pomysłem, z terminami matematycznymi.
Teraz warto zwrócić uwagę na to, czemu służy uwzględnienie tytułowego Zera w wierszach.
1. Zero + język, Zero + cielesność
Słowa w utworach porównane zostają do liczb i działań na nich, „nowe słowa to liczby” - mówi podmiot liryczny. Nieskończoność liczb przypomina zaś nieograniczoną ilość sposobów korzystania z języka – Zero może być „zapisane w różnych językach”. W pewnym momencie jednak okazuje się, że można szukać „pod liczbami (...) kształtów na ciele”. Do kwestii Zera już na stałe wkracza cielesność. Świat liczb, w którym przyszło nam żyć, podporządkowuje sobie relacje międzyludzkie (nadchodzi epoka, w której „żebracy będą prosić o całkę miłości”, a bohaterka wierszy pyta: „ do której potęgi mogłeś mnie mieć”) oraz cielesność jednostki – „zero coraz bardziej nagie”. Matematyczne reguły wkraczają zatem w relacje międzyludzkie, a ciało rozłożone zostaje nawet na najmniejsze obiekty geometryczne – „zero (...) przecina punkty na moim ciele”. Matematyka i jej prawa posiadają jednak ograniczenia w przeciwieństwie do języka, gdzie, jak się wydaje, dopuszczalne jest dzielenie przez zero.
2. Tematyka miejska
Widzimy, że Zero zaczyna wpisywać się w codzienne życie człowieka – we współczesności osadzonej w liczbach, pełnej pragnień i dynamizmu, gdzie ulice są „jak spalone źródło dzikich żądz”, a ludzkość cierpi „coraz bardziej/ (...) na życie w użyciu”. Istotny i intrygujący staje się również obraz metra kojarzony z poznaniem drugiego człowieka – „wsiadamy, metro linii zero gdzieś nas / zaprowadzi”, chwilową uciechą – „metro jest coraz szybsze i jedzie nieustannie”, a wreszcie z zagubieniem w tłumie – „w tobie nadal metro, jedzie zbyt prędko / abym mogła cię złapać”.
3. Początek i koniec świata
Nadchodzi moment, w którym Zero staje się łącznikiem między początkiem świata i jego końcem – „z zera powstaliśmy”, „świat się powoli kończy”, „podobno za 4,5 miliarda lat wybuchnie słońce”. Jest to, rzec by można, względny początek i koniec, gdyż dotyczy wybranej relacji międzyludzkiej oraz postrzegania świata w kontekście czasu życia wybranych osób – „taki był początek tego nieładu/ zwanego chaosem, najgorszy był chaos w nas”. Warto pamiętać o tym, że koniec świata również zwiastują, tak ważne w „Zerze”, matematyczne obliczenia.
4. Bunt
Możliwość dzielenia przez zero płynąca z właściwości języka wiąże się z kwestią buntu przewijającą się w całym tomiku. W epoce „zerojedynkowych transfuzji”, „coraz bardziej samotnych domów – ludzi – bezdomnych”, w której „nikt już nie potrzebuje poezji”, podporządkowanej marketingowej zasadzie „kto wyjadł najwięcej”, „w dobie szybkiej śmierci”, niejako poza Zerem rodzi się sprzeciw. Podmiot liryczny woła: „oczekujemy zmiany wymiarów, zmiany epoki” czy: „sztuką jest się nie sprzedać”. Niekiedy pobrzmiewają echa punkowej ideologii, takie jak krytyka systemu: „taki jest system – niezaprzeczalnie poprawny,/ niezaprzeczalnie nagi”. Łatwo zauważyć również umniejszenie roli poezji we współczesnym świecie – „ludzie, flamastry, długopisy i liczby/ chcą zabić w nas każdy wers”, „przedrukują nas w końcu, przemielą,/ na końcu uśpią w blaszanej trumnie”, „chory świat pragnie drukowalności, nowych bohaterów”, „poeci już dawno podupadli albo wierzą w pracę”.
5. Poezja a życie
Podmiot liryczny, krytykując współczesne sposoby wydawania i odbioru poezji: przewagę marketingu nad sztuką, zrównanie ze sobą wszystkich artystów czy rezygnację z poezji w ogóle, stara się wplatać jednak w życie człowieka sztukę poetycką, która, zrodzona z języka, pozwala opisywać codzienność: „żal pozostawić bez nazwy/ emocje, prawa do błędów”. Spotkania z kochankiem również podlegają prawom poezji: „konsekwencje/ kolejnych kroków utrudniają/ dalsze wersy”. Później bohaterka zwraca się do niego: „twoja twarz/ jak nowy wers”. W tym samym utworze dodaje jednak, że istnieje „coraz więcej słów/ słów, których nie możemy/ zapisać w sobie”, zdając sobie sprawę, że nawet poprzez poezję nie może porozumieć się w pełni z ukochanym. Wie, że „natchnienie powoli zaczęło (...) odchodzić”, mówi: „na końcu przeczytają mój wiersz/ ale ten wiersz nie będzie tobą”. Warto zwrócić uwagę również na to, że pomimo swoistej obietnicy życia, a nawet nadziei na nieśmiertelność („wiersz to kolejny wiek/ proroctwo oddechów”), pojawia się w utworach lęk przed utratą słów – „co jeśli zabraknie nam słów” pyta podmiot liryczny, przeczuwając koniec poezji w obecnej epoce. Koniec ten jednak równa się końcowi życia: „na pewno skończymy w grobie”. Jest to koniec życia upoetyzowanego, kiedy bohaterka „Zera” musi powiedzieć: „moje życie kończę na prozie”.
6. Śmierć
Zero przybiera wreszcie najdoskonalszą formę – jest zakończeniem ludzkiego życia, czy też związku mężczyzny i kobiety („to i tak już koniec”). Tragizm Zera złagodzić może tylko uczucie do drugiego człowieka realizowane poprzez matematyczne założenie: odrzucenie Zera, gdy „my”= 1 („nieważne co z tym zerem się stanie/ - jeżeli my będziemy jeden”). Dialog kobiety i mężczyzny może nawet oswoić śmierć – „śmierć nie może nas pokonać/ śmierć może nas pokochać”. Niestety związek międzyludzki zanika, podkreślając zadanie Zera – doprowadzenie do śmierci. Z czasem Zero urasta nawet „do rangi kochanka”, aby w słowach ostatniego w tomiku wiersza objawić się „w nieładzie,/ w pościeli/ w konstrukcji (...) milczenia”. Bohaterka wiersza podkreśla: „nie możesz powstrzymać tego procesu,/ stajemy się zerem”, „zero oznajmia/ przyjdę po was”, „szuka kolejnych ofiar/ (...) ile lat odpłynęło zanim/ odkryłam, że jestem ofiarą/ (...) że też umrę”.
Zero w tomiku poetyckim Anny Czyrskiej bez wątpienia nabiera wartości. Chociaż kryje się pod nim obraz nieuchronnej śmierci, w ostatnim wierszu „Zera” bohaterka mówi: „dobrze by było ze sobą umrzeć”. Ponownie zatem Zero wpisuje się w kontakty międzyludzkie, ze sfery języka wkracza w cielesność, a nawet prowadzi do buntu, wszystko zaś może rozegrać się w rzeczywistości nasyconej poezją.
Zdaje się, że zero w matematyce potraktowane jest bardziej ulgowo niż w sferze jego przenośnego znaczenia w języku – nie oznacza tu nicości, przegranej. Ten fakt autorka sprytnie wykorzystała w swoich wierszach. Uważam, że język wygrał z liczbami w „Zerze”. Zachęcam jednak współczesnych odbiorców, aby zebrali się w sobie i sami określili, czy „Zero” przysłużyło się poezji, czy, podobnie jak dzielenie przez zero w matematyce, stało się błędem.