"Wszyscy jesteśmy dziećmi telewizji. Wszyscy po cichu marzymy o tym, by nasze życie było jak w telewizji.(.) Bo ...
"Przewrotka" to zbiór dziewięciu opowiadań współczesnych, których bohaterowie zmagają się z rzeczywistością ...
Powieść historyczna, łącząca fikcyjne wątki i relację z autentycznych zdarzeń. 1521 rok. Hiszpanie pod wodzą ...
Poniedziałek, 21 Kwietnia 15:13:50

Koloryzuję bez alkoholu

Rozmowa z Markiem Ławrynowiczem

- Przebojem ostatnich miesięcy jest serwis nasza-klasa.pl, z którego korzysta już podobno 11 milionów Polaków. Twoja powieść „Kino Szpak” to taka literacka nasza-klasa, wracasz w niej do szkolnych lat. Skąd twoim zdaniem w ludziach ta nostalgia za pacholęcymi czasami?



- Okres nastoletni przeżywamy na ogół bardzo burzliwie i dramatycznie, ale potem z perspektywy czasu wydaje nam się, że to najszczęśliwsze lata naszego życia. Miło wspominamy ludzi wtedy spotkanych, kochamy piosenki, które towarzyszyły naszym nastoletnim wzruszeniom, opowiadamy o tamtych czasach kiedy tylko możemy. Myślę, że idealizujemy ten moment, bo rzeczywiście jest szczególny. Mieliśmy jeszcze wtedy wiele złudzeń co do świata i siebie samych. Nawet jeśli ówczesna rzeczywistość była ponura i absurdalna nam wydawała się frapująca i pełna atrakcji. Bo jeśli nie ma atrakcji realnych młody człowiek może zobaczyć coś fascynującego we wszystkim: prowincjonalnej aptekarce, nauczycielu francuskiego, ślepym dziadku. Widzi to ponieważ nie godzi na świat szary, ponury i beznamiętny. Na tym polega moim zdaniem siła młodości i o tym chciałem opowiedzieć.

- Dochód ze sprzedaży powieści postanowiłeś przeznaczyć na pomoc jednemu z opisanych w powieści kolegów, Ziantkowi, który jest postacią jak najbardziej realną. W jakim stopniu „Kino Szpak” jest powieścią autobiograficzną?

- We wszystkich moich książkach jest bardzo dużo wątków autobiograficznych, a wśród moich bohaterów bardzo wiele postaci, które znałem, lub przynajmniej kiedyś spotkałem. W „Kinie Szpak” właściwie wszyscy bohaterowie mają rzeczywiste pierwowzory. Oczywiście to nie są dokładnie takie same postaci, zostały mocno podkreowane. Moje pisanie wywodzi się z gawędy, opowieści mówionej. Kiedy byłem dzieckiem co chwila pojawiali się w naszym domu zagubieni podczas wojny wilniucy, którzy opowiadali o swoich przeżyciach. Im więcej pojawiało się na stole alkoholu, tym bardziej opowieści były „koloryzowane”, a byli wśród opowiadaczy ludzie wielkiego talentu narracyjnego i niepospolitej wyobraźni. Ja jako ich literacki spadkobierca też namiętnie (nawet bez alkoholu) „koloryzuję”. Ziantek to bardzo bliski mi człowiek. Wychowaliśmy się na jednym podwórku. Jest o rok starszy, stawiał pierwsze kroki trzymając się mojego wózka. Teraz jest bardzo poważnie chory. Żyje w biedzie, bo lekarstwa kosztują majątek, a nie jest w stanie zarabiać. Dlatego pomyślałem, że jeśli przypomnę Ziantka z młodości może polubicie go i zechcecie mu pomoc. Tu jak zwykle przy takich okazjach podam numer konta: Kredyt Bank S.A. 28 1500 1197 1011 9012 9732 0000.

- Nie ma już „Kina Szpak”, ani – jak sądzę – Falenicy, takiej jaką opisujesz. Zmieniły się uwarunkowania polityczne, które także stanowią część tła powieści. Ale wydaje się, że styl spędzania wolnego czasu przez młodych ludzi w małych miasteczkach jakby zatrzymał się w czasie, niewiele się pod tym względem zmienia.

- Kina w Falenicy nie ma, bo już nie jest potrzebne. Można sobie film kupić, wypożyczyć, ściągnąć z Internetu, obejrzeć na którymś ze stu kanałów telewizyjnych. Chodzi się do multipleksów, wygodnie siedzi, nikt z ostatnich rzędów nie rzuca butelkami. Jest pod każdym względem lepiej, tyle, że w sumie nudniej. A Falenica i podobne do niej osiedla domków jednorodzinnych w pobliżu wielkich miast? Jak zawsze trwa tam konflikt pokoleń. Starzy cieszą się, że znaleźli miejsce na ziemi, podlewają kwiaty w ogródkach, szczycą się swym lokalnych patriotyzmem. Młodzi chodzą do szkoły, zakochują się, balangują, a nade wszystko czekają. Są już na walizkach, lada moment uciekną do Warszawy, Krakowa, Poznania, bo tam toczy się ich zdaniem prawdziwe życie. Potem dostaną to co się każdemu od życia należy, zarobią pierwsze większe pieniądze i też zamieszkają w Falenicy ku utrapieniu swoich dzieci. Taki się kręci nasz mały światek: wszystko się zmienia po to żeby nic się nie zmieniło.
Rozmawiał Łukasz Gołębiewski
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web/GG/Skype
Komentarz*
Wpisz wyświetlony Kod *
Promocja na wszystkie książki
Każde zamówienie z tej strony internetowej realizujemy bezpłatnie, jeśli wartość zamówienia będzie wynosiła co najmniej 15 zł. Promocja dotyczy zwykłych paczek wysyłanych za pośrednictwem Poczty Polskiej po dokonaniu wcześniejszej wpłaty na konto wydawcy: numer rachunku bankowego: 55 1020 1156 0000 7302 0008 4921 - Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 2/4 p. 116. Przy opłatach "za zaliczeniem pocztowym" taryfy nalicza Poczta Polska.
 
Nowa powieść Łukasza Gołębiewskiego ...
Strona Łukasza Gołębiewskiego o przyszłości ...
Poznana przypadkiem na koncercie punkowego ...
Serwis poświecony pismu "Wyspa Kwartalnik ...
 
Strony partnerskie: Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud | Kwartalnik Literacki Wyspa | Melanże z żyletką | Najlepsze przewodniki | No Future Book Śmierć Książki | Notes Wydawniczy | Rynek Książki | Witold Horwath | Wydawnictwo Jirafa Roja | Wydawnictwo Primavera | Xenna Moja Miłość |
Profesjonalne statystyki odwiedzin
C Copyright 2007 Jirifa Roja | System optymalizowany do 1024x768+, iso-8859-2