"Wszyscy jesteśmy dziećmi telewizji. Wszyscy po cichu marzymy o tym, by nasze życie było jak w telewizji.(.) Bo ...
"Przewrotka" to zbiór dziewięciu opowiadań współczesnych, których bohaterowie zmagają się z rzeczywistością ...
Powieść historyczna, łącząca fikcyjne wątki i relację z autentycznych zdarzeń. 1521 rok. Hiszpanie pod wodzą ...
Czwartek, 4 Marca 12:20:56

Punkowe życie na krawędzi

Z Beatą Kozłowską, autorką powieści „Na krawędzi marzeń", o jej nowo wydanej książce i zainteresowaniach subkulturą punków rozmawia Marek Adamkowicz
Napisała pani powieść mocno rock'n'rollową, a w zasadzie punkową. Jest seks, ostra muzyka, a momentami leją się strumienie alkoholu...

Książka, choć zawiera treści uniwersalne, rzeczywiście jest utrzymana w klimatach punkowych. Chociażby poprzez to, że wypełniają ją teksty tego typu zespołów. O wyborze środowiska, jakie pokazałam, zdecydowało to, że znam je bardzo dobrze. Napisałam o nim nawet pracę magisterską, a mówiąc dokładniej: przebadałam problem samobójstw w subkulturze punków i roli przyjaźni w ich zapobieganiu.

I jakie były wyniki?

Poziom myśli samobójczych wśród punków wynosił około 80 proc., a prób samobójczych 20 proc. To o wiele więcej niż przewidują wszelkie „normy". Punki żyją bardzo intensywnie, czasem właśnie na krawędzi życia i śmierci. Przykuwają uwagę swoim wyglądem. Liczy się dla nich ogromnie muzyka i seks, który bywa ich sposobem na okazywanie uczuć, a czasem formą ucieczki przed samotnością. U niektórych dochodzą . do tego problemy z piciem. Hipisi eksperymentowali z narkotykami, punki czasem przesadzają z alkoholem.

Tacy też są bohaterowie pani książki...

Postaci, o których piszę, to przede wszystkim osoby po przejściach. Czy tego chcą, czy nie, ciągnie się za nimi ogon przeszłości. Specyficzne dzieciństwo, przemoc seksualna. Ktoś zauważył wręcz, że moi bohaterowie są porysowani, nieco rozedrgani, szukający swojej drogi w życiu i czasem są zwyczajnie na krawędzi.

-Czytając powieść zastanawiałem się, ile ze swego życia dała pani głównej bohaterce, Kazamiko? O fascynacji subkulturą punków już mówiliśmy, ale wiem też, że interesuje się pani losem zwierząt, a autorska strona internetowa nazywa się... Kazamuko.

W mojej książce tzw. real przeplata się z fikcją literacką. Rzeczywiście, główna bohaterka ma imię prawie identyczne, jak nazwa mojej szkoły dla psów i nie kryję, że ma trochę ze mnie, choć oczywiście nie jest to autobiografia. Los zwierząt, których życie na przestrzeni ostatnich lat uległo drastycznemu pogorszeniu ze względu na tzw. chów przemysłowy, leży mi na sercu. Niestety, to co obecnie przeżywa większość z nich, nim trafi na nasz stół, śmiało można nazwać holokaustem. A trzeba zauważyć, że choć zwierzęta nie dorównują nam intelektem, to nie są pozbawione uczuć. Przywiązują się do siebie i do nas. Podobnie jak ludzie czują ból, strach przed śmiercią, cierpią z powodu rozłąki.

Do tego portretu dodajmy, że jest pani pruszczanką z krwi i kości.

Od urodzenia - z naprawdę małą przerwą, gdy mieszkałam pod Kopenhagą -cały czas żyję w Pruszczu. Tutaj zapuściłam korzenie i czuję się u siebie. Lubię industrial, duże miasto, z jego ruchem i dynamiką, zwłaszcza nocą, gdy rozbłyska tysiącami świateł, ale lubię też klimat małego miasteczka - to, że ludzie się znają, rozmawiają gdy na siebie wpadną na ulicy. Mam wrażenie, że dzięki temu człowiek nie jest tak okrutnie anonimowy i samotny, bo zawsze ktoś do niego zagadnie, choćby o to, co dotyczy najbliższej okolicy. Podoba mi się w Pruszczu również to, że jest w nim tak wiele zieleni, że w CKiS nie brakuje ciekawych zajęć dla dzieci, a w miejskiej i powiatowej bibliotece od tylu już lat odbywają się wspaniałe biesiady literackie. Wbrew pozorom, jeśli przyjrzeć się uważniej, Pruszcz ma wiele zalet. Jest taki trochę kameralny, a jednocześnie blisko centrum. Gdyby nie te korki, byłoby naprawdę super!

Nieczęsto się zdarza, żeby powieść była ilustrowana fotografiami. Pani jednak zdecydowała się tak zrobić.

Faktycznie, nie jest to częste. Boleję nad tym, bo wydaje mi się, że różne dziedziny sztuki powinny współistnieć ze sobą. Dlatego właśnie powiedziałam wydawcy, że chciałabym, aby w mojej książce pojawiły się fotografie. Uznał, że to ciekawy pomysł i dzięki temu możemy je oglądać. Zdjęcia, będące - moim zdaniem - znakomitym dopełnieniem tekstu, wykonał mój partner, Marek Cybulski. Z wykształcenia jest on fotografikiem i zdjęcia, które robi są, według wielu osób, poruszające. Po prostu mają coś do przekazania. Czasami wydaje mi się wręcz, że krzyczą, choć Marek ich nigdy nie podpisuje, uważając, że muszą bronić się same, bez dodatkowych wyjaśnień. Mój tekst i zdjęcia Marka splatają się więc w jedną całość, sprawiając że książka nabiera własnego charakteru.

Ten charakter, jak sądzę, kryje się w zmysłowości. W opinii jednego z internautów pojawił się nawet żal, że w książce brakuje zapachu mężczyzny...

Pewne rzeczy trzeba sobie po prostu wyobrazić. Innej rady nie ma. Książka jest nasycona sporą dawką erotyki, co z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu, choć bardzo starałam się, aby opisy seksu nie przekraczały granicy dobrego smaku. Pragnęłam jedynie pokazać, co się dzieje między mężczyzną i kobietą, którzy bardzo się kochają i nie mają zahamowań w seksie.

Książka nosi tytuł „Na krawędzi marzeń". Jakie są pani marzenia?

Najpierw kilka słów wyjaśnienia, bo tytuł powieści ma swoją małą historię. Jest on po części dziełem przypadku. Pierwotnie brzmiał on: „Na krawędzi", ale kiedy wysłałam do wydawnictwa gotowy tekst w pliku word z moją propozycją, to wyskoczyło przy niej słowo „marzec". Wydawca pomyślał, że to literówka, więc poprawił na „marzeń". Zdziwiłam się bardzo, kiedy dostałam pierwsze strony po korekcie, ale pochyliłam się nad tym zmodyfikowanym tytułem. Spodobał mi się. Pomyślałam, że widocznie los tak chciał... „Na krawędzi marzeń" to jak dochodzenie do krawędzi świata, za którą nie ma już nic... Marzenia są bardzo ważne w moim życiu. Myślę, że póki człowiek marzy, póty warto żyć, bo jest po co. Mam wiele pragnień, mniejszych i większych. Cześć z nich dotyczy mojej rodziny -ośmioletniej charakternej córeczki Klaudii, mojego niesamowitego taty, byłego nauczyciela historii, oraz życiowego partnera, z którym mam ochotę być już po kres. Nie jesteśmy w stanie zatrzymać czasu, ale chciałabym chociaż móc zestarzeć się, skoro jest to nieuniknione, w dobrym towarzystwie.

A plany zawodowe?

Też jest ich trochę. Chciałabym na przykład dokończyć książkę o szkoleniu psów pozytywnymi metodami, napisać cykl bajek, które uczyłyby dobrego podejścia do naszych braci mniejszych, i książkę ku pokrzepieniu serc dla rodzin osób chorych na Alzheimera. Obecnie pracuję na cyklem opowiadań i książką opartą na faktach, o miłości przedzielonej więziennym murem.

Marek Adamkowicz Echo Pruszcza, 26.02.2010
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web/GG/Skype
Komentarz*
Wpisz wyświetlony Kod *
Promocja na wszystkie książki
Każde zamówienie z tej strony internetowej realizujemy bezpłatnie, jeśli wartość zamówienia będzie wynosiła co najmniej 15 zł. Promocja dotyczy zwykłych paczek wysyłanych za pośrednictwem Poczty Polskiej po dokonaniu wcześniejszej wpłaty na konto wydawcy: numer rachunku bankowego: 55 1020 1156 0000 7302 0008 4921 - Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 2/4 p. 116. Przy opłatach "za zaliczeniem pocztowym" taryfy nalicza Poczta Polska.
 
Nowa powieść Łukasza Gołębiewskiego ...
Strona Łukasza Gołębiewskiego o przyszłości ...
Poznana przypadkiem na koncercie punkowego ...
Serwis poświecony pismu "Wyspa Kwartalnik ...
 
Strony partnerskie: Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud | Kwartalnik Literacki Wyspa | Melanże z żyletką | Najlepsze przewodniki | No Future Book Śmierć Książki | Notes Wydawniczy | Rynek Książki | Witold Horwath | Wydawnictwo Jirafa Roja | Wydawnictwo Primavera | Xenna Moja Miłość |
Profesjonalne statystyki odwiedzin
C Copyright 2007 Jirifa Roja | System optymalizowany do 1024x768+, iso-8859-2