„Nie sztuka pisać powieści podobne jedne do drugich”
– powiedział w jednym z wywiadów Witold
Horwath i deklarację tę potwierdza „Wspólną chemią”.
Powieścią, powiedzmy od razu, nie najwybitniejszą
w dorobku autora „Seansu” i „Ultra Montany”.
Bo też, jak sądzę, autor nie stawiał przed
sobą w tym wypadku nazbyt zawyżonych wymagań.
Chciał napisać książkę o małżeńskiej miłości,
zdradzie i pojednaniu. Przy okazji popełnił książkę
o kobiecości, z jednej strony antyfeministyczną, bo
trudno o głupszą istotę niż Justyna ze „Wspólnej chemii”, a z drugiej oddającą
autorski hołd (jeszcze jeden) złożony drugiej płci.
Uczucie Adama, powieściowego partnera Justyny, jest tego rodzaju,
że za miłość – i to fizyczną – tej jednej, jedynej gotów jest ponieść
największe ofiary. W zamian za co? No cóż, uczucia nie da się zmierzyć
ani zważyć, choć w trakcie lektury padałem na plecy z zachwytu nad
cierpliwością bohatera. Oczywiście, zadać wypadałoby pytanie, o czym
bohater będzie rozmawiał ze swoją ukochaną, gdy będzie już miała
zmarszczki na szyi, celulitis, i wciąż trzecią klasę wieczorówki liceum do
zrobienia. Można nawet wziąć pod uwagę i taką możliwość, że cały ten,
nie z tej ziemi, związek Adama z Justyną, u podstaw ma jego ekspiację
za zrobienie dziecka 14-letniej dziewczynie.
Witold Horwath we „Wspólnej chemii” rozprawia się z lansowanymi
przez niektóre pisma dla pań modami, a to na feng shui, to znów wróżbiarstwo,
psychoanalizę, kreatywny rozwój, czakramy, bioenergoterapię,
diety cud itp. Cóż, bohaterka „Wspólnej chemii” jest takim produktem
tych właśnie kolorowych pism. Przebyła drogę od „Bravo”, z którego
dowiedziała się ile powinna mieć orgazmów, do „Cosmopolitan”, gdzie
dostała radę, co robić, gdy mąż zdradza. Dało jej to tyle, że o mało rzeczywiście
mąż jej nie zdradził, sama trzykrotnie przeżyła żałosne, zupełnie
niepotrzebne przygody z podtekstem erotycznym i o mało nie zniszczyła
prawdziwej miłości, krzywdząc siebie, męża i córkę. No ale może
myśleć, że jest oczytaną, nowoczesną kobietą a nie głupią gąską z Pcimia.
Którym to sformułowaniem, rzecz jasna, urąga Pcimowi.
Każde zamówienie z tej strony internetowej realizujemy bezpłatnie, jeśli wartość zamówienia będzie wynosiła co najmniej 15 zł. Promocja dotyczy zwykłych paczek wysyłanych za pośrednictwem Poczty Polskiej po dokonaniu wcześniejszej wpłaty na konto wydawcy: numer rachunku bankowego: 55 1020 1156 0000 7302 0008 4921 - Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 2/4 p. 116. Przy opłatach "za zaliczeniem pocztowym" taryfy nalicza Poczta Polska.